Rady dla początkującego przedsiębiorcy

Jestem początkującym przedsiębiorcą. Choć moi rodzice od zawsze prowadzili własną firmę, to ja w tym całym „biznesie” czuje się całkiem świeżo. Po przepracowaniu 3 lat na etacie nagle znalazłem się w miejscu, w którym na nowo musiałem się uczyć „praw przetrwania„. Wdrożyć się w korporację to przy tym bułka z masłem. Poniżej przedstawiam Wam kilka refleksji, myśli, które zapadły mi w pamięć w tym krótkim czasie, od kiedy pracuję na swoim.

Biznes robi się między ludźmi. 

Nawet z najlepszą technologią możesz stać w miejscu, nie sprzedając ani jednego produktu czy usługi. Po drugiej stronie transakcji zawsze stoją ludzie i to z nim robi się biznes. Zbadaj swoją grupę docelową, zobacz, czego potrzebują, i dostosuj swój produkt.

Dobry prawnik to podstawa.

Znajomość prawa jest niezbędna do właściwego prowadzenia przedsiębiorstwa. Dlatego właśnie warto mieć przy boku dobrego prawnika. Jego pomoc jest niezbędna podczas zawierania wszelkiego rodzaju umów, np. dotyczących inwestycji. Obecność prawnika podczas spotkań czy negocjacji jest w tym wypadku nieoceniona.

„Im więcej papieru, tym czystsza d***”

Skoro już jesteśmy przy prawnikach… Nadmiar punktów w umowie jeszcze nikomu nie zaszkodził. Sporządzając umowę inwestycyjną, należy zwrócić uwagę na bardzo wiele aspektów, o których nie myśli się na samym początku. Co będzie, gdy jedna ze stron nie będzie chciała dalej współpracować? Gdy oddajesz ponad połowę swojej firmy, warto zabezpieczyć się i zażądać od inwestora pewnych gwarancji.

Bez księgowej jak bez ręki.

Obok prawnika księgowa/-y to jedna z najważniejszych osób w Twojej firmie. Ilość papierów, jakie trzeba terminowo składać do urzędów, przechodzi ludzkie pojęcie. Kary za błędne (nawet omyłkowo) zeznania potrafią zamknąć nie jedną firmę. Warto zatem wynająć, dobrą, doświadczoną firmę księgową.

Otwieraj szampana po podpisaniu dokumentów. 

Nauczyłem się świętować umowy dopiero po złożeniu podpisów. Co z tego, że wiele osób dawało mi słowo, obiecywało to i tamto… Na koniec dnia zostawałem z niczym. Obietnice są fajne, owszem, ale najfajniejszy jest domknięty deal. Nie skacz do góry po pierwszym spotkaniu z inwestorem. Jeszcze wiele może się zmienić.

Jak nie drzwiami, to oknem.

Nie poddawaj się, staraj się, „ciśnij”, nie dawaj za wygraną. Trzeba walczyć o swoje. Na własnej skórze przekonałem się o tym, kiedy zakładałem spółkę. Gonił mnie termin złożenia wniosku o dofinansowanie z UE. Na cały proces zakładania firmy miałem 4 tygodnie, a dzień przed unijnym terminem spółki nadal nie było w KRS-ie. Ostatniego dnia zatrząsłem sądem na Czerniakowskiej, chodziłem od sekretariatu do sekretariatu, od pokoju do pokoju, prosiłem, błagałem… Od 7:00 do 16:00 nie pozwoliłem odetchnąć żadnemu urzędnikowi. Udało się!

Daj sobie czas na przemyślenie decyzji.

Poważne decyzje powinno się podejmować przynajmniej następnego dnia. Często łapałem się na tym, że właśnie tego drugiego dnia miałem całkowicie inne zdanie na dany temat niż pierwszego. Lubię się przespać z trudnymi decyzjami. Wiem, że nawet jak o nich nie myślę, to gdzieś w podświadomości ciągle je analizuję. Teraz nawet w mniejszych sprawach wolę się trochę wstrzymać, czasem problem rozwiązuje się sam.

Teraz pewnie sobie myślicie, że to wszystko jest przecież oczywiste. Ja też tak kiedyś myślałem.

  • g.n.

    No tak, to wiadomo z urzednikami jak sprawa wygłąda…
    a co powiesz na współpracę w necie?

  • A o jaką współprace chodzi?