Mój start-up: Dofinansowanie z UE

Do złożenia wniosku o dofinansowanie z funduszy unijnych podchodziłem 4 razy. Tak, aż tyle. Zaraz napiszę Wam, dlaczego. Zanim to zrobię, w kilku słowach objaśnię, jak wygląda cały proces dofinansowania.

Jak to działa?

Składasz wniosek. Robisz to elektronicznie, a system otwarty jest przez 2 tygodnie 3 razy do roku lub do zakończenia danego unijnego programu. Dwa tygodnie to rzeczywiście sporo czasu, ale nie ma szans, aby zmieścić się w tym terminie z przygotowaniem i złożeniem dokumentów. Musisz zacząć o wiele, wiele wcześniej… Jeśli chodzi o program 8.1 (Innowacyjna Gospodarka), to do przygotowania jest mnóstwo, ale to mnóstwo rzeczy. Wiem, co mówię. We wniosku opisujesz projekt i w razie przyznania dotacji zobowiązujesz się do wypełnienia jego parametrów. Parametrem może być liczba miejsc pracy, liczba sprzedanych produktów itp. Współczynniki musza być tak dobrane, żeby ich spełnienie gwarantowało sukces projektu, tj. po zrealizowaniu projektu (do 2 lat) i upływie okresu trwałości (2 lata) projekt powinien się zwrócić i na siebie zarabiać. Tak to wygląda w ogromnym skrócie.

Podejście 0 – Nabór III / 2011

Inwestor wycofał się w dniu podpisania umowy spółki. Przygotowania do tworzenia wniosku zostały przerwane na bardzo wczesnym etapie.

Podejście 1 – Nabór I / 2012

Spółka jest już założona, a my nie chcemy siedzieć w unijnych papierach (lepiej poświęcić czas na produkt) i wynajmujemy firmę X, która „specjalizuje się” w wypełnianiu i składaniu takich wniosków. Płacimy pieniądze, duże pieniądze. Nasza współpraca wygląda tak, że zamiast pól do wypełnienia we wniosku dostaję formularze z pytaniami. Pisemnie odpowiadam na te pytania, a firma X wypełnia wniosek za mnie. Na koniec otrzymuję przygotowany wniosek do weryfikacji. Wynik: firma X nie zdążyła w terminie wprowadzić wniosku do systemu! &^@%$!

Podejście 2 – Nabór II / 2012

Ustalamy nowe warunki współpracy z firmą X. Zmianie ulega – rzecz jasna – ich wynagrodzenie. Modyfikujemy wniosek, zmieniamy daty, poprawiam cześć wypełnionych „na szybko” pól we wniosku. Składamy wniosek na czas! Teraz trzeba tylko czekać.

Dwa miesiące później otrzymuję pierwszą korespondencję z Unii – 1. etap za nami! Sukces? Nie, nie ma co się cieszyć, ten etap nic nie znaczy. Miesiąc później dostaję kolejne pismo – odpadliśmy na etapie 2. Powód? Nieścisłości we wniosku. Co proszę?! Firma X jak zwykle dopilnowała wszystkiego! Składamy odwołanie. Czekamy… dobre kilka miesięcy. Firma X straciła w moich oczach resztki profesjonalizmu.

Podejście 3 – Nabór III / 2012

Firma X poprawia swoje błędy we wniosku. Ja już na nich nie liczę. Program 8.1 Innowacyjna Gospodarka i tak zmierza ku końcowi. Składamy wniosek po raz kolejny.

Podsumowanie

Aktualny status wygląda tak: jeden wniosek wisi na odwołaniu, drugi jest rozpatrywany w normalnym trybie. Oczekiwana odpowiedź to marzec 2013. A teraz pozytywna część całej historii. Wiele osób, z którymi rozmawiałem, odradzało mi program 8.1. Skrupulatność urzędników, kontrole, rozliczanie się z parametrów, niewielkie możliwości manewru z projektem – to nie jest droga dla start-upu.

Start-up to młoda firma, która jednego, czego jest pewna, to tego, że niczego nie może być pewna. Decydując się na dofinansowanie, deklarujesz się, że będziesz prowadzić projekt zgodnie z tym, co zapisałeś we wniosku. Decydujesz, że kolejne 4 lata będą wyglądały tak, jak zaplanujesz je na kilkudziesięciu stronach wniosku. Możesz albo pisać bardzo ogólnie, pozostawiając sobie pole manewru, ale narażając się jednocześnie na uwagę urzędników, albo możesz nie składać wniosku i zająć się produktem. Jeśli Twój produkt „chwyci”, na pewno ktoś zechce w niego zainwestować. Może los chciał, abym nie dostał tego dofinansowania?

Skoro nie Unia, to może fundusze VC… zapraszam do przeczytania kolejnej części.