Mój start-up: Fundusze VC i Epilog

Od chwili założenia spółki wiedzieliśmy, że kapitał zakładowy nie wystarczy na pokrycie całkowitych kosztów projektu – nie wliczaliśmy nawet wynagrodzenia. W planach oprócz próby dofinansowania z pieniędzy unijnych, były także spotkania z funduszami VC. Takich spotkań do dnia dzisiejszego odbyliśmy kilka. Brak produktu – dość zaawansowanego technicznie – nie ułatwiał rozmowy.

Spotkania z VC prowadziliśmy w bardzo specyficzny sposób. Prezentowaliśmy im całą idę, bez stawania na konkretny produkt czy usługę. Mówiliśmy tak:

Chcemy aby ludzie mieli dostęp do informacji o cenach produktów i ich dostępności w dowolnych sklepach. Chcemy aby wiedzieli gdzie dostaną dane produkty najtaniej lub najbliżej.

Następnie opowiadałem o naszym pomyśle z pozyskiwaniem tych informacji z paragonów fiskalnych. Czekałem na ich reakcję… Często mieli mnóstwo pytań i obaw co do skuteczności tej metody. Pytali czy mamy już produkt… tu niestety leżeliśmy, aplikacja była w przygotowaniu.

Najważniejszym jednak momentem była ich refleksja typu – jak byśmy my to zrobili. Słuchałem bardzo uważnie, wiedziałem, że te informacje będą kluczowe w dalszej realizacji projektu. Padały różne pomyły, jeden szczególnie mi się spodobał…

Oryginalny pomysł się podobał, nie na tyle jednak aby zainwestować w niego na tak wczesnym etapie. Przyjdźcie do nas jak wystartujecie, wtedy pogadamy, słyszeliśmy. Inni kontynuowali z nami rozmowy. W jednym wypadku byliśmy już bardo blisko domknięcia. Prawnicy obu stron zabrali się nawet do pracy. Jednak i w tym wypadku dostaliśmy odmowę, fundusz miał podobno lepszy projekt do wsparcia.

Widząc reakcje inwestorów, postanowiliśmy skupić się na produkcie, dopracować go, wystartować, zebrać feedback i wrócić do rozmów z VC. Patrząc na stan zaawansowanie prac oraz to o czym mówiono nam na spotkaniach postanowiliśmy lekko zmienić trajektorie naszego projektu.

Proces rozpoznawania paragonu okazał się trudniejszy niż z początku zakładałem. Stworzyłem technologię, która dobrze radziła sobie w przypadku ‚ostrego zdjęcia’ i jednej grupy czcionek. Co więcej, system wymagał mnóstwa danych treningowych, każdy rodzaj paragonu, każda czcionka musiała być wcześniej wprowadzona do systemu, aby ten się jej nauczył. To wymagało bardzo dużo pracy, a ja mimo tego że już nie pracowałem na etacie ciągle byłem ograniczony 24 godzinami trwania doby, a czas leciał… Doszliśmy do wniosku, że nad technologią nadal będziemy pracować, ale wystartujemy z projektem lekko zmodyfikowanym, zrobimy to o czym wspomniano na jednej z rozmów z VC.

Idea została ta sama – dostarczyć ludziom informacji o cenach produktów i ich dostępności we wszystkich sklepach – dodaliśmy tylko: …we wszystkich sklepach internetowych. Tworzymy sklep agregujący produkty ze wszystkich e-delikatesów w Polsce, użytkownik wybiera produkty, tak jakby to robił w normalnym sklepie, ale na końcu dostaje wycenę koszyka we wszystkich obsługiwanych e-delikatesach. Teraz wie gdzie swoje produkty kupi najtaniej… czy to nie jest super?! Różnica w cenie między najtańszym a najdroższym koszykiem może sięgać nawet 20%. Dodatkowo zakupy można robić na telefonie, tablecie lub przy komputerze! Wygodniej już nie można!

Więcej informacji i start usługi już 21 stycznia. Wtedy napiszę obszerny wpis na temat naszej usługi (owy wpis dostępny jest już tutaj).

Wszystkich zainteresowanych zapraszam na Kwit.pl!