Załóż start-up, o którym masz pojęcie

W ostatnim czasie miałem okazję poznać wielu start-upowców. Podczas rozmów często pada pytanie: A Ty kim jesteś w swoim start-upie? No cóż, łatwiej zapytać mnie, czego ja w SavingCloud nie robię, bo chyba nie ma ani jednej takiej rzeczy. Ale dziś nie o tym. Wiele osób, rozpoczynając swój biznes, nie posiada podstawowych umiejętności potrzebnych do budowy produktu, np. jest pomysł na serwis WWW/aplikację mobilną, ale założyciel nie potrafi programować – i to jest najczęstszy przypadek, z jakim się zetknąłem.

Zacząłem się nad tym zastanawiać… Czy gdybym nie potrafił tworzyć oprogramowania, zabierałbym się za biznes w sieci? Mając wizję produktu, musiałbym od razu zwerbować programistę i grafika. Bez ich wkładu zbudowanie makiet czy MVP byłoby przecież niemożliwe. Jest to o wiele trudniejsza ścieżka, rzekłbym nawet, ścieżka prawdziwego przedsiębiorcy.

Mając „fach w ręku”, jestem od początku gotowy do budowy produktu. Nie muszę na nikim polegać, nikomu nie muszę płacić, czy oddawać udziałów w firmie. Siadam, robię – i tyle. Od początku widać efekty. Bycie jedynie wizjonerem wymaga na samym starcie o wiele więcej pracy. Trzeba znaleźć osoby, które zechcą z Tobą współpracować, którym twój pomysł się podoba.

Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia: rozpoczynając pracę z tak dobranymi ludźmi, jesteś od nich zależny praktycznie  w 100%. Oczywiście, możesz ich zmieniać, wyrzucać, zatrudniać, ale w ten sposób Twój projekt będzie stał w miejscu, a nie posuwał się do przodu. Masz szczęście, jeżeli uda Ci się znaleźć osobę, która zachwyci się Twoim pomysłem i za udziały w firmie bezgranicznie poświęci się pracy nad Waszym (wtedy już Waszym) produktem. Tyle że takich osób jest naprawdę niewiele. Niepewna wizja przyszłości czy zyski początkowo jedynie na papierze niekoniecznie skusi młodego programistę do odejścia z etatu i pracy w start-upie. I tu przechodzimy do kosztów, które w wypadku przedsiębiorcy-wizjonera są o wiele, wiele większe.

Wracając do pytania: „Czy gdybym nie potrafił tworzyć oprogramowania, zabierałbym się za biznes w sieci?” Moja odpowiedź brzmi: „To zależy” (prawda, że dyplomatycznie?). Gdybym na starcie miał kapitał, dzięki któremu mógłbym pozwolić sobie na zatrudnienie specjalistów (programistów, grafików itp.), to pewnie bym spróbował. Gdybym jednak nie miał takiego budżetu, pomysł na założenie firmy w takich warunkach bym porzucił.

Jeśli o mnie chodzi, gdybym nie potrafił programować, pewnie nie rzuciłbym pracy na etacie (btw, wiecie jak trudno podjać tę decyzję?) i bez początkowego kapitału nie otworzyłbym SavingCloud. To, że mam w ręku fach potrzebny na zbudowanie kompletnego produktu od A do Z, pozwoliło mi podjąć ryzyko.

Jeśli znasz siebie na tyle, że wiesz, co potrafisz robić najlepiej, lubisz to robić i mógłbyś to robić nawet za darmo, a w dodatku masz pomysł na start-up w tej właśnie dziedzinie, to gorąco zachęcam Cię do zaryzykowania i otworzenia własnej firmy! Nie zawsze się opłaca, ale warto.